By

Droga do upragnionej sylwetki nie kończy się na przetasowaniach w dietach i ćwiczeniach. Zdrowa metamorfoza to jeszcze większa świadomość swojego ciała, a przede wszystkim duża dawka pozytywnego myślenia. Tego uczy nas autorka dzisiejszego artykułu – Dominika. Poznaj historię jej metamorfozy!

Moja historia, a tym samym metamorfoza, zaczęła się w 2012 roku…

Zawszy byłam „przy kości”, jednak uwielbiałam domowe ciasta, naleśniki pierogi czy drożdżówki. W drodze powrotnej ze szkoły towarzyszyła mi obowiązkowo paczka chipsów! Zbliżała się studniówka i przyszedł czas przygotowań. Wówczas dotkliwie odczułam konsekwencje swojej diety –na wadze zobaczyłam 75 kilogramów. Mierząc sukienki w rozmiarze 40, chciało mi się płakać. W efekcie studniówkową kreację musiałam uszyć u krawcowej na wymiar.

Zdesperowana, lecz jeszcze nieświadoma swojego zdrowia i ciała, postanowiłam spróbować ostrej diety białkowej. W 3 miesiące schudłam blisko15 kg! Do dziś ciągną się za mną skutki tak szybkiego ubytku wagi. Cienkie włosy, rozdwojone końcówki, połamane paznokcie. Jedynym dobrym nawykiem z tamtych czasów jest wyeliminowanie białego pieczywa, cukru i margaryny. Nie pamiętam już, jak smakuje herbata z cukrem czy kanapka posmarowana margaryną.

fit inspiracje healthy lady

Metamorfoza Dominiki. Dziś jest pewną siebie dziewczyną, gotową dzielić się swoją pasją do sportu i zdrowej kuchni (fot. archiwum Dominiki)

W 2013 roku poleciałam do Grecji. Po 4 miesiącach wróciłam z 6 kilogramami na plusie. Zrozumiałam, że muszę zacząć racjonalnie myśleć. Zaczęłam ćwiczyć, codziennie po 45 minut. Było trudno: koleżanki oglądały seriale z chipsami pod ręką, a ja, zlana potem, przeklinałam w myślach cały świat tuż obok na macie. Byłam zła na wszystkich wkoło, przede wszystkim na siebie samą, że doprowadziłam się do takiego stanu.

Witaj, nowa Ja!

Wreszcie nadszedł czas metamorfozy. Nie zapomnę uczucia, kiedy zaczęłam dostrzegać, jak zmienia się moje ciało, kształtuje się sylwetka. Znajomi wciąż powtarzali, że wyglądam coraz lepiej. Moja kuchnia wypełniła się warzywami i owocami. Płatki śniadaniowe zamieniłam na owsiane, sól zastąpiłam dużą ilością ziół świeżych i suszonych. Herbata zielona i czerwona oraz woda to trzy napoje, bez których nie wyobrażam sobie dnia. Zaparłam się i mimo iż jak każdy mam wiele upadków, nie poddawałam się i starałam trzymać „czystą miskę”. I tak zostało do dzisiaj. Z każdym dniem uświadamiam sobie, że nie warto już dłużej niczego odkładać.

Dziś trening stanowi część mojego życia. Uwielbiam spędzać czas w swojej małej, osiedlowej siłowni. Spotykani tam ludzie są całą siłą napędową. Nie ma rywalizacji czy konkurencji. Kiedy już nie mam siły, zawsze widzę szczery i równie zmęczony wzrok innych, mówiący: „Ja daje radę, to dlaczego Ty masz się teraz poddać?”.


Przyjaźń pomaga w dążeniu do celu, ale i pasja kreuje przyjaźń. Tutaj nie mogę pominąć mojego największego mentora i motywatora, jakim jest Natalia. Poznałyśmy się w pracy. Byłyśmy w różnych fazach rozwoju. Dzisiaj razem cieszmy się zrzuconymi kilogramami, razem ćwiczymy, dzielimy się zdrowymi przepisami i motywujemy, każdego dnia mocniej i mocniej. Tak, to jest właśnie przyjaźń. Moja metamorfoza to nie tylko zmiana ciała, lecz przede wszystkim zmiana sposobu myślenia i podejścia do życia.

Nie jestem idealna, jak każdy miewam gorsze momenty. Jako kobieta wiem, jak to jest, kiedy muszę sięgnąć po czekoladę, a w święta mój rodzinny dom tonie w domowych wypiekach. W takich chwilach jasno określam swój cel – wiem, na ile mogę sobie pozwolić, a kiedy powiedzieć „stop!”. Czasami walczę ze sobą tak zacięcie, że mam ochotę sama sobie przyłożyć z prawego sierpowego. A potem przychodzi zwycięstwo i jestem z siebie dumna, ponieważ wiem, że zrobiłam kolejny krok do przodu, zostawiając za sobą wszystkie mroczne myśli. Dzięki temu dzisiaj ważę 52 kg. Mam zdrową sylwetkę, czuję się świetnie, a moje wyniki badań znacznie się poprawiły.

Zaczęłam od dobrego nastawienia, pozytywnego myślenia. Zaczęłam interesować się zdrowym stylem życia, treningiem siłowym, motywacją. W moim pokoju pojawił się szereg książek na temat zdrowego odżywiania, treningu.

Mój fit przepiśnik

W maju 2015 roku postanowiłam założyć stronę motywacyjną na Facebooku. W zamyśle miałam na niej publikować amatorskie przepisy na pyszne fit posiłki. Początkowo pisałam dla garstki, dziś grono czytelników jest znacznie liczniejsze i powiększa się. Niesamowitą nagrodą są w szczególności wiadomości z komplementami nt. moich przepisów, nadsyłane przez osoby śledzące moje profile na InstagramieFacebooku. Dodają mi skrzydeł. Zdarzają się nawet dni, gdy chodzę 2 metry nad ziemią.

Opublikowany przez Healthy Lady na 12 lipiec 2015

Czuję się cudownie, wiedząc, że bliskie mi osoby, rodzina, znajomi, widzą i wspierają moją pasję. Mój chłopak każdą okazję wykorzystuje, żeby podarować mi „sportowy prezent” zamiast czekoladek. Znajomi przejmują ode mnie zdrowe nawyki. Nie przynoszą ciastek, tylko owoce. Umawiamy się na smoothie, a nie pizzę. Moja mama nauczyła się nawet piec ciasto bezglutenowe! Kocham ich za to.

Moja droga jest jeszcze długa, kręta i pełna przeszkód, ale czym byłoby zwycięstwo bez walki? Pewne rozdziały są już zamknięte, nowe wciąż się otwierają! Mam głowę pełną pomysłów, a dzięki moim doświadczeniom, chwilom zwątpienia i upadkom, wiem teraz, ile warty jest cel, który chcę osiągnąć. Poznałam nową siebie – mogę więcej niż mi się wydaje. Dziś jestem szczupłą, szczęśliwą dziewczyną z pasją, przyszłą trenerką personalną, coachem, a może i autorką książki ze zdrowymi przepisami. Jestem szczęśliwa, że dotarłam do tego etapu. Kocham siebie. Kocham swoją sylwetkę. Cieszę się każdym dniem.


 

Dominika każdego dnia inspiruje na swoim fanpage’u i Instagramie. Śledźcie ją na FB (profil: Healthy Lady) i na Instagramie (@domi880033).

Chcesz podzielić się swoją historią? Napisz do nas! Skontaktuj się z naszą redakcją pod adresem blogi@ceneo.pl. Podziel się swoim doświadczeniem z innymi i wspólnie z nami wspieraj wszystkich chcących zadbać o swoje zdrowie!

 

Leave a Reply